?> !DOCTYPE html PUBLIC "-//W3C//DTD HTML 4.01 Transitional//EN" "http://www.w3.org/TR/html4/loose.dtd" ||SVART ORM|| Przemarsz bojowy – Puszcza Bolimowska - 22-24.02.2013
Przemarsz bojowy – Puszcza Bolimowska - 22-24.02.2013
Do osady Rodzian gdzie mieliśmy rozpocząć naszą wędrówkę dotarliśmy dnia 22 marca 2013 roku przed północą. Lekki mróz oraz niewielkie opady śniegu zwiastowały ciekawą przygodę dnia następnego. Niestety jak się okazało tydzień wcześniej planowane przez nas podchody zbrojne przerodziły się z powodu braku uczestników w przemarsz. Rozłożywszy swoje posłania po krótkich rozmowach przygotowaliśmy się do snu w półziemiance. Zasnęliśmy około godziny 2:00. Nocą temperatura spadła do kilku stopni (ok. -2*C) poniżej zera. Solidnie zbudowana i porządnie uszczelniona półziemianka oraz jej umiejscowienie wewnątrz młodnika sosnowego zapewniły idealne zabezpieczenie przed wiatrem oraz niską temperaturą powietrza. Ulokowany wewnątrz piec kopułkowy o solidnych kamienno-glinianych ścianach zapewniał przez całą noc ciepło w całej ziemiance. Po kilku godzinnym paleniu niewielkimi szczapkami drewna, po wygaśnięciu ognia ogrzewał nas do rana oddając stopniowo swoje ciepło. Co ważne rozdrobniony i wysuszony opał spalał się niemal całkowicie wytwarzając w piecu kopułkowym znikome ilości dymu, który wylatywał otworami u szczytu zadaszenia. Noc przebiegła, więc w warunkach komfortu cieplnego, osobiście spałem jedynie pod kocem izolując się od ziemi szeroką deską, na której się ułożyłem.
Dzień rozpoczęliśmy wstając przed godziną 8:00. Po śniadaniu złożonym z potrawki cebulowo-grzybowo-mięsnej przygotowanej w glinianym garnku z pokrywką oraz pieczywa, około godziny 9: 00 wymaszerowaliśmy z osady Rodzian na północ, wzdłuż rzeki Rawki. Nasza grupa liczyła sobie 5 osób: Leif, Ingvar, Fiolnir, Sulik, Czarek. Dwie osoby zabrały ze sobą sprzęt bojowy: Ingvar – lekkozbrojny, Fiolnir – ciężkozbrojny. Pogoda nam dopisywała, temperatura oscylowała wokół 0*C, ze wskazaniem na temperaturę dodatnią. Cała trasa liczyła sobie ponad 20 km. Teren był zróżnicowany, wiódł przez leśne bezdroża, zasypane śniegiem ścieżki, nierówności terenu, proste drogi oddziałowe oraz nieodśnieżone drogi dojazdowe leśne. Marsz trwał około 7 godzin, w tym niecała godzina przerwy na jedzenie i odpoczynek. Tempo marszu było zróżnicowane, staraliśmy się jednak w miarę dynamicznie przemieszczać na tyle na ile grubość pokrywy śnieżnej (miejscami niemal do kolan) oraz warunki terenowe nam pozwalały. Około godziny 16: 00 dotarliśmy do punktu końcowego, zamykając pętlę wędrówki wróciliśmy do osady.
Na wyprawę byłem przygotowany jak do standardowej zimowej wędrówki. Podstawą mojego ubioru była skórzana tunika sięgająca prawie kolan a pod nią tunika wełniana oraz koszula lniana. Spodnie wełniane, buty niskie, stopy i nogi zabezpieczone termicznie skarpetami oraz owijaczami wełnianymi, chronione były dodatkowo przed wsypywaniem śniegu do butów. Kaptur oraz dwupalczaste wełniane rękawice. Dodatkowo torba na ramię lniana, w której prowiant (chleb, kiełbasa, jabłka) 2 bukłakach w nich woda oraz niskoprocentowe wino jabłkowe. Jako pakunek dodatkowy miałem w tobołku przerzuconym przez ramie koc oraz zapasowe skarpety i tunikę, których nie użyłem podczas przemarszu.
Najważniejsze spostrzeżenia:
- niskie buty z odpowiednim zabezpieczeniem w postaci owijaczy sprawdzają się w wysokim śniegu nawet przy temperaturze ponad 0*C. Pozwoliło to dotrzeć do osady o suchej stopie.
- odpowiednio przytroczony sprzęt oraz tobołki nie utrudniają znacząco marszu, spokojnie mogłem zabrać cały swój komplet do spania w całą trasę.
Na miejscu, posililiśmy się resztkami naszego prowiantu oraz miodem pitnym i cydrem zasiadając przy piecu w ziemiance. Noc była cieplejsza od poprzedniej a piec grzał równie mocno, tak, że po 10h snu nadal czuć było ciepło żaru we wnętrzu oraz nagrzane kamienie. Po tych oraz wcześniejszych doświadczeniach uważam, że półziemianka, jako schronienie zimowe sprawdza się doskonale. Zminimalizowane są straty ciepła przez nieszczelności oraz możliwość przenikania wiatru z zewnątrz. Zdumiewające są również właściwości pieca, który nie posiadając dymnika pozwala przy wcześniejszym sumiennym przygotowaniu opału niemal bez dymu ogrzewać wnętrze.
By Leif