!DOCTYPE html PUBLIC "-//W3C//DTD HTML 4.01 Transitional//EN" "http://www.w3.org/TR/html4/loose.dtd" ||SVART ORM|| - 2011 - Powitanie Wiosny w osadzie Rodzian 26-27.03.2011
Powitanie Wiosny w osadzie Rodzian 26-27.03.2011
Dzień 26 marca z samego rana zaskoczył wielu pogodą. Po kilku dniach ładnej, wiosennej wręcz pogody zima powróciła otulając krajobraz śniegiem. Jednak mimo złej pogody nikt nie miał zamiaru rezygnować z wyprawy do osady Rodzian, gdzie witać mieliśmy wiosnę i odpędzać zimę poprzez Marzanny utopienie. W drodze do osady Lundvarr, Bjorn i Ansgar prowadząc dysputę na temat łucznictwa nieco za daleko się zapędzili i punkt spotkania ominęli, przez co wrócić się nieco musieli. Na miejscu Gunnar z Ulfbjornów przekazał nam wieści o kontuzji przewodnika wyprawy naszej, toteż pod jego przewodnictwem w drogę ruszyliśmy. Przewodnik z Gunnara jednak wybitny nie był jeszcze, gdyż drogę pomylił przez co drugi raz tego dnia zawrócić musieliśmy. Na szczęście przynajmniej pogoda zaczęła nam sprzyjać, gdyż dzień robił się coraz to cieplejszy i bardziej słoneczny. Gdy dotarliśmy już do osady po wesołych powitaniach, krótkiej bitwie na śnieżki i szybkim posiłku wyruszyliśmy na pobliskie rozlewiska aby nieco kości rozprostować i okolicę piękną podziwiać.
Wtedy też niewolnik Erykiem zwanym, Krzyż odnalazł, a znalezisko szybko wykorzystane zostało gdy Czesławowi je na plecach zamontowaliśmy, którego chwilę wcześniej rzucając gałęziami z drzewa zrzucić próbowaliśmy. Gdy do osady wróciliśmy Ingvar ocenił, iż nasze znalezisko nada się doskonale do zrobienia na nim Marzanny. Tak więc mężczyźni wyruszyli aby kukłę przygotować, a Jorunn i Niemira żurek na obiad zostały gotować.
Gdy tylko podobizna bogini wiosny została przygotowana, żurek zjedzony, Gunnar paskami zmolestowany a Ingvar zagrał na Marzannie ruszyliśmy utopić babę złą aby zimę ostatecznie wygnać. Kukła po podpaleniu i wrzuceniu do rzeki przez czas dłuższy się jeszcze na wodzie unosiła płynąc wraz z prądem rzeki. Lecz w końcu siły opuściły Marzannę „Zimową Pannę” i zmuszona ona była wiośnie miejsca ustąpić.
Na koniec dnia przyszedł czas na powitanie Roda, którego posąg niedawno w osadzie stanął.
Po zakończeniu ostatnich obrzędów czas przyszedł by wspólnie zasiąść przy ognisku, mięsiwem, miodem i innym dobrami się racząc. Rozmów wesołych nie brakło, choć i poważnych na temat ludzi rządzących okolicznymi włościami ominąć się nie udało.
Gdy sen morzyć nas zaczął w osadzie na noc pozostali zaledwie czterej biesiadnicy gdyż reszta do domostw swych ruszyła przed chłodem nocy się skryć. Tak więc Ingvar, Lundvarr, Eryk i Ansgar do snu się ułożyli, aby ranka następnego po biesiadzie obozowisko uprzątnąć. Oczywiście dzień następny nie tylko na pracy im upłynął. Rozmowy tyczyły się głównie najlepszych do transportu i przy okazji najcieplejszych posłań. A gdy Czesław powrócił do osady aby na wozem swoim gości zabrać strawa jeszcze przygotowana została. I mimo, iż robiło ją czterech mężczyzn pożywna i smaczna ona wyszła. Może to dzięki temu, że do przygotowania bulionu z suszonego mięsa, suszonych grzybów i boczku oraz kaszy w nim ugotowanej wiele talentów kulinarnych nie trzeba było.

By. Ansgar