!DOCTYPE html PUBLIC "-//W3C//DTD HTML 4.01 Transitional//EN" "http://www.w3.org/TR/html4/loose.dtd" ||SVART ORM|| - 2010 - Bunt Mazowszan - Ciechanów 2010
Bunt Mazowszan - Ciechanów 2010


zdjecia


Wyprawa do Ciechanowa można powiedzieć, iż rozpoczęła się dla Węży w piątek rano w domu jarla naszego. Ansgar i Leif zajęli się tam czyszczeniem i konserwacją sprzętu obozowego po ostatnich wyprawach. Praca przebiegała bez zakłóceń wśród żartów oraz rozmów o pewnej niewieście, która to nigdy czasu dla swej drużyny znaleźć nie może. Gdy sprzęt był już czysty, załadowany został na wóz wodza a dwóch spośród Czarnych Węży rozpoczęło swą podróż na ziemie Miecława. Nie musieli jednak podróżować zbyt wiele czasu w tak nielicznym gronie, gdyż niebawem dołączyli do nich Sigrun, luba naszego wodza oraz, Bjorn którego to miały niebawem spotkać niemałe zaszczyty. Podróż upłynęła na rozmowach na wszelakie tematy, od zasobu słownictwa grajków z grupy Manowar aż po plany wzbicia fortuny na podpłomykach sprzedawanych przez nasze wspaniałe niewiasty zwykłej gawiedzi.

Na miejscu wszyscy zajęli się rozbiciem obozowiska, które to stało się miejsce biesiadowania z zaprzyjaźnionymi drużynami Ulfbjorn Sfelag, Złoty Lis oraz Eisen Routh. Późnym wieczorem przybyły kolejne dwie osoby a mianowicie Wolrad i Jaromira, których podróż opóźniła się z winy woźnicy co drogę pomylił. Jednak szybko dołączyli do biesiadników i niebawem wszyscy siedzieli przy ogniu dzieląc się historiami wszelakimi, zajadając się mięsiwem i oczywiście kosztując trunków wybornych dostępnych w grodzie Ciechanów.

Drugiego dnia z rana przybyły ostatnie dwie niewiasty a mianowicie panie Dalebora i Fenris. Tego też dnia rozpoczęły się turnieje. W turnieju łuczniczym po pierwszej turze nasz Bjorn objął prowadzenie, lecz koniec końców tym razem to Lesza okazała się najlepszym spośród strzelców. W południe doszło do kilku starć pomiędzy Wikingami a Słowianami, w których przybysze z północy mieli okazję pokazać swą wyższość w sztuce wojennej. Następnie odbył się turniej walki gdzie dwóch naszych wojów postanowiło sprawdzić swą kondycję i umiejętności. Leif zmierzył się z Wingorem. Walka ich była niezwykle wyrównana lecz w końcu nasz Jarl decyzją sędziów został pokonany przez swego rywala. Mimo to Czarny Wąż i tak zasłynął na tym turnieju gdyż Bjorn pokazał się z dobrej strony. W pierwszej swej walce odniósł niepodważalne zwycięstwo nad wojem z Arkony. W kolejnych pojedynkach pokonał Wingora oraz przybysza z dalekiej Rosji mimo iż ten był niemalże dwukrotnie od niego większy. Oczywiście prócz walk nie brakło również innych rozrywek, kramy pełne towarów, grajkowie oraz spotkania z przyjaciółmi z mniej lub bardziej odległych stron powodowały, że czas płynął niezwykle szybko. Niewiasty przygotowały prawdziwie zacną strawę. Gdy dzień chylił się ku końcowi wojska króla, do których dołączyli nasi woje stanęły naprzeciwko sił buntowników. Okrzyki bitewne i zderzająca się stal zmąciły spokój. Wojska Miecława walczyły dzielnie, jednak koniec końców musiały ustąpić przed swym wrogiem, Sam zbuntowany wódz poległ w walce, przed śmiercią zdążył wyrzec swe ostatnie życzenie aby jego kręgosłup pochowany został wraz z nim.

Gdy ostatnie echa bitwy wybrzmiały, życie obozowe wróciło do swego zwyczajowego rytmu. Po zachodzie słońca odbył się pogrzeb poległego wodza. Ciało Miecława spłonęło a Mazowsze powróciło pod władanie króla Polski. Nim jeszcze stos zdążył wygasnąć rozpoczęła się biesiada. Wojowie króla pili za swe zwycięstwo, natomiast ocalali stronnicy Miecława zapijali smutki i wspominali swego wodza. Miodowe piwo będące specjałem tych ziem lało się strumieniami, jadła również nie brakło a obozowisko do późnych godzin przepełniały śmiechy i śpiewy biesiadników.

Ostatniego dnia, gdy trzeba było szykować się do dalszej drogi, jak to zwykle bywa po biesiadach większość osób była w nieco gorszej niż zwykle kondycji. Jednak gdy udało się ubłagać bogów, aby ziemia przestała się ruszać po naszymi nogami a ból głowy wywołany nadmiarem dysput filozoficznych ustąpił dzień zaczął nabierać ciekawszych barw. Niestety nadszedł czas pożegnania się z przyjaciółmi aby ruszyć ku swym rodzinnym ziemiom i przyszykować się do kolejnych wypraw, na których to drużyna Czarne Węże zdobywać będzie coraz to większą chwałę.

By Ansgar